czwartek, 5 maja 2016

Naturalne porządki

Cześć!

Czas na wiosenne porządki, do których jestem zawsze przygotowana:) Mam prosty, niezawodny zestaw, który od kilku lat się nie zmienia. Nie spędzam wiele czasu w dziale z chemią i nie mam na nią oddzielnej szafki. Lubię moje sprawdzone produkty i chętnie po nie sięgam. 
Wystarczy mieć w domu kilka naturalnych specyfików, które bez większego trudu pomogą utrzymać dom w porządku. Jest to możliwe bez zbędnych i szkodliwych detergentów. 




Soda oczyszczona to podstawa, nie wywołuje alergii i nie jest szkodliwa dla środowiska. Kosztuje około 5-7 zł za kilogram. Myję nią prawie wszystko- wannę, zlew, kafelki, fugi, toaletę. Można zrobić z niej prosta pastę- zmieszać 2 łyżeczki z niewielką ilością wody i szorować nią brudne miejsca. Jest skuteczna i zawsze mam zapas w domu. Najlepiej kupić kilogramowe opakowanie, tak opłaca się najbardziej. 

Soda neutralizuje nieprzyjemne zapachy, dlatego można umieścić ją w lodówce czy szafie, a nawet wsypać do butów. 


Ocet to najlepszy płyn do mycia szyb i luster. Wystarczy 2 łyżki octu zmieszać z dwiema szklankami ciepłej wody. Najlepiej wlać płyn do butelki ze spryskiwaczem i tak rozprowadzić na oknie. U mnie przy myciu okien najlepiej sprawdza się ściereczka z mikrofibry, ewentualnie ręczniki papierowe, których nie używam na co dzień.  

Takim samym roztworem można umyć też płytki i blaty kuchenne. Zapach octu szybko się ulatnia i nie czuć go w pomieszczeniach. Pomaga dodatek olejków eterycznych. 

Ocet jest też niezastąpiony do walki z kamieniem, podobnie jak kwasek cytrynowy. Żeby skutecznie odkamienić czajnik wlewam trochę octu na noc, a rano opróżniam czajnik i 2-3 razy przygotowuję wodę. To najlepszy i najskuteczniejszy sposób. 


Płyn do naczyń można zrobić w domu, ale najchętniej kupuję gotowy. Od dłuższego czasu wybieram ten z Rossmanna marki Frosch. Ma prosty skład i dobrze się sprawdza. Kosztuje około 5 zł, więcej niż popularne płyny, ale jem bez obaw z talerzy, które nim myję. To jest dla mnie najważniejsze.


Ekologiczny płyn marki Attitiude dobrze się u mnie sprawdza i dlatego kupuję go od czasu do czasu. Więcej o nim pisałam TUTAJ. Nie śledzę nowości, a ten sprawdza się do wszystkiego, więc jestem zadowolona. Najczęściej jednak wybieram ocet i sodę. 


Nie używam proszku do prania, czasem kupuję płyn do prania ręcznego, ale ostatnio używam do tego mydła Yope. Na co dzień używam kuli do prania, które są ze mną już od 4 lat. Wymieniałam wkład i nic się z nimi nie dzieje. Jeśli jesteście ich ciekawi zapraszam do wcześniejszych wpisów. Do prania w wyższych temperaturach dodaję płatki mydlane, kule radzą sobie z praniem do 60 stopni. 

To wszystko jeśli chodzi o mój niezbędnik. Nie znoszę chemicznego zapachu środków czyszczących i nie widzę potrzeby ich używania. Dajcie znać jakie są wasze sprawdzone naturalne środki czystości.
Takie środki są nie tylko naturalne i bezpieczne, ale też bardzo tanie, co jest ogromną zaletą. 

Pozdrawiam,
Daria

wtorek, 3 maja 2016

Yoga Girl- bardzo pozytywna książka

Cześć!

Rachel Brathen znana jako Yoga Girl ma na instagramie prawie 2 miliony obserwujących. Dzięki temu zyskała duży rozgłos i popularność. Lektura jej książki była dla mnie dużym odpoczynkiem i nie mogłam się od niej oderwać. Zmotywowała mnie to częstszej praktyki, staram się codziennie poświęcić trochę czasu na assny, które akurat udoskonalam:)



Książka dedykowana jest każdemu, nie tylko osobom regularnie praktykującym jogę. To bardzo szczera i prawdziwa historia dziewczyny, która jako nastolatka miała dużo ciężkich doświadczeń, mimo to w końcu dotarła na ścieżkę jogi. Nie boi się pisać o trudnych przeżyciach i swoich słabych stronach. Ciągle dąży do równowagi, poczucia spełnienia i szczęścia. 
To szwedka, która na stałe osiadła w pięknej Arubie, o której sporo pisze w książce. Tam mieszka, praktykuje jogę i medytuje.
Dzieli się tym jak joga wpłynęła na jej życie. Rachel praktykuje tradycyjna jogę, ale też pokazuje assany wykonywane na desce surfingowej.  



Sporo miejsca w książce poświęca assanom i ich prawidłowej techniczce. Są zdjęcia pokazujące pozycje w ułatwionej wersji dla początkujących. 




Dla początkujących joga jest głównie aktywnością fizyczną, jednak z czasem staje się czymś więcej. Dzięki medytacji można dogłębnie poznać siebie, a wtedy joga staje się już stylem życia. To właśnie udowadnia Rachel na swoim przykładzie. U niej joga zapoczątkowała zupełnie nowe, lepsze życie. Pokazuje, że dzięki praktyce można osiągnąć równowagę fizyczną i psychiczną. 
W książce jest wiele mantr, które do mnie trafiły, będę często wracać do tej książki. 



Dla mnie to idealna książka o jodze. Nie lubię poradników, w których opisane są tylko pozycje. Tutaj znalazłam ciekawą treść, historie inspirującej kobiety, przykłady ćwiczeń, mantry, a także kilka przypisów na zdrowe posiłki. Wszystko pięknie zilustrowane. Taka lektura to sama przyjemność. Po przeczytaniu książki mam ochotę na częstszą praktykę, polecam każdemu kto planuje wybrać się na jogę, albo już praktykuje. 




Warto sięgnąć po tą książkę, dla treści i pięknych zdjęć na tropikalnej wyspie. Niedawno ją skończyłam i już mam ochotę przeczytać ją ponownie:)

Znacie tą książkę? 

Pozdrawiam,
Daria

niedziela, 1 maja 2016

Last week #45

Cześć!

Już tylko dwa tygodnie do maratonu, ostatnio głównie na tym koncentrują się moje myśli. Dziś wybiegałam 25 km, to już ostatni tak długi bieg przed startem. Lubię długie biegi, dobrze sprawdza się na nich plecak, który upolowałam na wyprzedażach w oysho. Mam w nim prowiant, chusteczki i telefon. 



Wczoraj Maja z kanału MayaTheBee wrzuciła filmik, w którym opowiada o swoim maratonie. Warto zobaczyć, jeśli myślicie o stracie w biegu ulicznym. Zaczynałyśmy przygotowania razem, śledziłyśmy swoje treningi i się dopingowałyśmy. Maja jest już po i łatwo jej mówić, że nie jest tak źle:) A tak serio, to dodała mi sił tym filmikiem!



Kolejne pięknie wydane książki, "Yoga Girl" pochłonęłam w jeden wieczór i na pewno będę do niej wracać. Napiszę o niej więcej, bo warto:) 
Druga pozycja to "Smakowita Ella", zdecydowanie wolę angielską nazwę, ale poza tym nie mam zastrzeżeń. Lubię jej przepisy, teraz mam je zebrane w pięknie zilustrowane. Recenzja pojawi się kiedy wypróbuję więcej przepisów. Planuję maj z Ellą, 2-3 razy w tygodniu ugotuję coś według jej przepisu:)



O hydrolacie z czystka pisałam niedawno, teraz będę testować ten kosmetyk marki Florihana. Dostałam też olejek patchoili zamknięty w pięknym metalowym opakowaniu. Oba mają kilka ekologicznych certyfikatów, jestem ciekawa jak się sprawdzą. Już mam na oku kolejne olejki i hydrolaty od nich. Będę testować:)


Linki do polecenia:

Maj miesiącem zdrowego odżywiania, do tego zachęcałam rok temu, ale temat jest ciągle aktualny. Może kogoś zachęcę:)

Zostań wege na 30 dni! To świetna akcja godna polecenia:) 30 dni szybko minie, warto spróbować. Na stronie jest wiele ciekawych materiałów do pobrania. 

Za tydzień we Wrocławiu Veganmania, obawiam się że nie dotrę, ale będę robić co w mojej mocy, żeby wpaść choć na chwilę:) 

Miss Ferreira napisała, dlaczego ubiera dzieci w lumpeksie. Świetny tekst polecam, nie każdemu się to podoba co widać w komentarzach. Ja uważam, że to świetnie rozwiązanie. Jeśli znacie jakieś warte uwagi lumpeksy we Wrocławiu, to możecie coś polecić:)

Helfy się rozrastają, niebawem otrawcie nowego sklepu we Wrocławiu, zrobię relację z otwarcia:) Dam znać o dokładniej dacie, kiedy będzie już ustalona. 

Zachwycam się świetnymi grafikami Izy Kaczmarek

Udanej majówki!


Pozdrawiam,
Daria