niedziela, 31 sierpnia 2014

Tydzień w zdjęciach

Cześć!

Wiecie jak wygląda kwiat kurkumy? Zachwycił mnie ostatnio:) Natknęłam się na niego w Ikei. Jestem przed przeprowadzką i może jak już zmienimy mieszkanie kupię kurkumę. 





Bardzo lubię moje nowe łyżeczki ze słomką, od dawna rozglądałam się za czymś podobnym. Znalazłam je w Tchibo, w komplecie były 4 sztuki, kosztowały około 25 zł. Zostawiłam sobie dwie, podzieliłyśmy się nimi z mamą. Przetestowałam je z wieloma szejkami i świetnie się sprawdzają:)






Nowości jakie przyniósł mi listonosz w tym tygodniu- żel pod prysznic z aloesem i lawendą na bazie solanki z Rabki Zdrój. Jestem ciekawa jak się sprawdzą rodzime kosmetyki z uzdrowiska, w którym byłam wiele razy. Na pewno będę testować więcej ich produktów:)
Cellublue to prosty przyrząd do masażu antycellulitowego. Po trzech tygodniach napiszę jak się sprawdził. 





Ziołowy zakątek to jedna z najpiękniej wydanych książek o kosmetyce naturalnej i  pierwsza taka pozycja na naszym rynku. Musiałam ją mieć:) Zajdziecie to mnóstwo receptur na domowe maseczki, kremy, toniki i wiele innych mazideł.  Wszystko dobrze opisane i zobrazowane pięknymi zdjęciami. Kilka przepisów już wypróbowałam i jestem bardzo zadowolona. TUTAJ jest trochę tańsza.




Na koniec trochę jedzenia, które lądowało ostatnio na stole. Kaszotto z kurkami i pomidorami, domowe sushi, część z łososiem, ale było też w wersji vege:) Pieczone warzywa i wegańskie burgery w Krakowie:)









Mam do Was jedną prośbę, poszukuję miodu cząbrowego, może wiecie gdzie można go dostać? Będę wdzięczna za pomoc. 


Pozdrawiam!

sobota, 30 sierpnia 2014

Ulubieńcy sierpnia

Cześć!

Na wakacjach planowałam częściej robić maski i bardziek przyłożyć się do pielęgnacji, ale nie do końca mi się to udało. Mimo to starałam się chociaż raz w tygodniu znaleźć czas na zrobienie różanej maski marki Hesh. Bardzo lubię jej zapach i działanie. Odżywia, koi i nawilża skórę, a do tego pięknie pachnie różami. Jest nie droga, za opakowanie 50 g zapłaciłam 12 zł, kupiłam ją TUTAJ. Maska ma postać proszku, rozrabiam ją z wodą różną, albo mineralną. 
Codziennie rano myję twarz emulsją oczyszczającą z granatem marki Alterra. Lubię jej zapach i delikatne działanie. Nie ściąga skóry, ma przyjemny zapach. Kosztuje około 9-10 zł i mam nadzieję, że zostanie w ofercie na dłużej:)




O olejku Nuxe pisałam niedawno TUTAJ, bardzo go lubię i będę do niego wracać.
Dostałam do koleżanki świetny krem do rąk marki Neal's Yard Remedies, uwielbiam tą angielską markę. Krem ma świetny skład i bardzo dobrze działa. Nawilża dłonie na długo i ma piękne opakowanie. Pachnie miodem i pomarańczami, każde kupione opakowanie zasila konto akcji na rzecz ochrony pszczół.






Lekki krem brzozowy Sylveco bardzo służy mojej skórze. Stosuję do na noc i jestem z niego zadowolona. Nakładam go też na skórę pod oczami, jest łagodny i nie podrażnia. Nawilża skórę i przyspiesza jej regenerację. To jeden z najlepszych kremów jakie miałam. Kosztował około 25 zł.

Marokańska glinka Ghassoul jest niezastąpiona kiedy skóra nie wygląda najlepiej. Zawsze staram się mieć ją w domu, rozrabiam ją z wodą różaną lub innym hydrolatem, dodają też łyżeczkę oleju. Świetnie oczyszcza skórę, wygładzają i pomaga uporać się z niedoskonałościami. Nakładam ją na około 20 minut i kilkakrotnie spryskuję wodą, żeby nie zastygła za szybko. 






Jantar wcierałam we włosy regularnie przez całe lato, na pewno włosy wypadają mi mniej, ale nie wiem czy to tylko zasługa wcierki. Myślę, że trochę mi w tym pomogła, ale nie bez znaczenia była też spora ilość sezonowych warzyw i owoców jakie jadłam w okresie letnim. Na pewno kupię jeszcze Jantar, tym bardziej że kosztował jedynie 7,99 zł.




W końcu mam słynną szczotkę Tangle Teezer, nie planowałam jej zakupu, bo lubię mój drewniany grzebień z The Body Shop. Szczotkę dostałam na urodziny i bardzo ją polubiłam. Rzeczywiście świetnie rozczesuje mokre włosy, nie szarpie i wyrywa włosów. Mam wersję kompaktową, mam nadzieję, że posłuży mi na długo.

Szorstką rękawicę do mycia ciała marki Elite, którą kupiłam w Rossmanie. Nie używam jej codziennie, bo jest dość ostra, ale sprawdza się świetnie. Nie potrzeba peelingu, żeby złuszczyć naskórek. Można prać ją w pralce, nie odkształca się. Zapłaciłam za nią w promocji około 16 zł.

To już wszystko, chętnie poznam Waszych ulubieńców sierpnia:) Używałyście tych kosmetyków, jak się sprawdziły? 


Pozdrawiam!




czwartek, 28 sierpnia 2014

Endoekologia zdrowia

Cześć!

W czasie wakacji miałam więcej czasu na czytanie, sięgałam po różne książki także te dotyczące zdrowia i odżywiania. Ten temat nigdy mi się nie znudzi, ciągle szukam nowych pomysłów i chętnie poznaje poglądy innych. Szczególnie zainteresowała mnie książka "Endoekologia zdrowia". Znajdziecie tu wszystko co człowiek powinien wiedzieć o swoim organizmie, fizjologii, chorobach i sposobach ich leczenia.




Już sam tytuł jest ciekawy, wiele osób zwraca uwagę na ekologię w życiu codziennym, ale nie zawsze tyle samo uwagi poświęca dbaniu o swoje zdrowie. Endoekologia to nauka która bada i opracowuje metody, dzięki którym możliwe jest utrzymanie czystości środowiska wewnętrznego naszego organizmu. Zabezpiecza to organizm przed wieloma schodzeniami i zapewnia prawidłowe funkcjonowanie wszystkich tkanek i organów. Endoekologia to nowa gałąź medycyny, nie ma jeszcze wielu publikacji na ten temat w języku polskim. Endoekologia nie skupia się na leczeniu, a na zapobieganiu chorób. 




Książka została napisana przez małżeństwo,  które większość życia poświęciło tematowi zdrowia. Iwan Nieumywakin zajmował się opracowywaniem metod i środków udzielania pomocy medycznej kosmonautom podczas lotów różnej długości, pracując przy radzieckim programie lotów kosmicznych. Ludmiła Nieumywakina przez 24 lata pracy jako radiolog i internista była zawziętą zwolenniczką dogmatów medycyny oficjalnej, dopóki nie okazało się, że medycyna oficjalna nie jest w stanie jej wyleczyć. Wtedy zaczęła interesować naturalnymi metodami leczenia.

Szczególna wartość książki Endoekologia zdrowia polega na tym, że podano w niej proste zalecenia, jak przy pomocy tego, co mamy na stole, w ogrodzie, dodając odrobinę własnego wysiłku, pozbyć się już istniejących schorzeń i zapobiec pojawieniu się ewentualnych w przyszłości.

W książce autorzy poruszają wiele ciekawych tematów, skupiają się głównie na takich wątkach: 
Czym jest endoekologia?
Dlaczego ludzie chorują i umierają?
Jaki jest wpływ charakteru odżywiania na stan zdrowia?
Czym są czakry?
Strefy geopatyczne (m.in. cieki wodne) i ich wpływ na zdrowie.
Rola wody.
Prawidłowe oddychanie. 

Prawidłowa postawa.




Życie możemy przeżyć w zdrowiu i szczęściu jeśli sobie na to zapracujemy. Od nas zależy co ląduje na naszym talerzu i jak spędzamy wolny czas. Równie ważne jest zadbanie o sferę duchową i życie w zgodzie ze sobą:

”Zdrowie jest wtedy, gdy w duszy nie ma irytacji, goryczy, urazy, utajonej na kogoś złości, zazdrości i nienawiści. Wszystkie negatywne emocje, wpływając na ciało subtelne, okazują się być przyczyną każdego zachorowania na poziomie fizycznym".

Najbardziej zaciekawiła mnie ostatnia część książki, w której autorzy podają proste i często ludowe sposoby na różne dolegliwości, np. na oparzenia przekładać startą marchew lub ziemniaka, na odciski- na rozmiękczony nad parą odcisk przywiązać skórkę z cytryny z niewielką ilością miąższu. Taki okład zostawić na 20-30 minut i powtarzać jak 2-3 razy dziennie. Z pewnością będę je testować na sobie:)


Dużo miejsca poświęcono też warzywom i owocom oraz leczeniu ziołami. Na końcu książki znajdziemy przykładowy rozkład dnia, który sprzyja naszemu zdrowiu i przykładowy zestaw ćwiczeń. 
Będę często sięgać po tą pozycję, cieszę się że mam ją w swoim zbiorze. Z każdej kolejnej książki wyciągam coś dla siebie. Książkę możecie znaleźć tutaj- KLIK, kosztuje 45 zł i jest godna uwagi. Polecam jeśli interesujecie się tematem zdrowego odżywiania.




Znacie tą książkę? Może polecicie jakąś inną ciekawą pozycję? 


Pozdrawiam!