poniedziałek, 22 września 2014

Blender ręczny czy kielichowy, jaki wybrać?

Cześć!

Blender to podstawowy sprzęt w mojej kuchni, używam go codziennie. Najczęściej robię szejki, ale mogę za jego pomocą zrobić też mleko roślinne (klik,klik) , masło orzechowe, sosy, desery (klik) i wiele innych potraw. Do wielu z tych przepisów możecie użyć innych urządzeń, ale skoro wszystkie można wykonać przy użyciu blendera to nie ma sensu chować w szafkach wielu sprzętów. 
Watro wybrać dobry blender, który posłuży nam przez lata, nie zawsze jest to proste. Wybór jest ogromny, podobnie jak wachlarz cen. Spaliłam już kilka blenderów i wiem jakie są warte zakupu:) Wcale nie musi być to duży wydatek. Mimo, że ciągle marzy mi się Vitamix, to jego cena jest za wysoka i używam tańszych odpowiedników. 





Po pierwsze musimy zdecydować czy chcemy blender kielichowy czy ręczny?
Jeszcze kilka miesięcy temu przekonywałabym Was do tego pierwszego, ale teraz mam trochę inne zdanie. 
Blendery kielichowe są zazwyczaj droższe, najlepiej kupować takie o mocy około 500 W, żeby były w stanie dobrze zblendować np. orzechy. Zazwyczaj są ładnie wykonane, jednak nie spełniają wielu funkcji. Nadają się głównie do robienia szejków czy bledowania zupy czy kruszenia lodu. Nawet jeśli uda nam się zrobić w nim masło orzechowe, jest je ciężko wydostać. Nie łatwo go dokładnie wyczyścić, trzeba poświęcić trochę czasu, żeby oczyścić dno i ostrza. 

Blendery ręczne często można kupić w komplecie z wieloma akcesoriami. Zajmuje mniej miejsca niż blender kielichowy. Mam model dzięki któremu mogę wykorzystywać blender do miksowania i rozdrabniania co przydaje się kiedy chcę zrobić masło orzechowe, hummus czy pesto. Pojemniki mają przykrycia i po wyjęciu ostrzy mogę przechowywać je w lodówce, co jest bardzo wygodne.

Moc blenderów jest istotna, ale w domowych warunkach w zupełności wystarczy moc 500- 700 W. Nie ma sensu przepłacać za wyższe obroty, tym bardziej że nie koniecznie muszą być lepsze. Kiedyś sprzedawca powiedział mi, że to wcale nie jest rzeczywista moc blendera, tylko moc przy której się spala i producenci zawyżają tą wartość, żeby podnieść cenę.

Miałam kilka słabszych blenderów kielichowych, ale nie sprawdziły się. Od ponad dwóch lat używam blendera marki Russell  Hobbs. Ma on szklany kielich, co bardzo mi się podoba, jego moc to 600 W. Kosztował około 200 zł.
Działa bez zarzutu, ładnie wygląda i dokładnie wszystko blenduje. Jednak blendery kielichowe nie sprawdzają się np. w rozdrabnianiu orzechów, mimo że ostrza bez problemu radzą sobie z nimi, to małe cząstki rozpryskują się po całym blenderze i  ciężko jest je później wybrać. 
Używam go kiedy chcę zrobić większą ilość szejków, ale na co dzień wybrałam jednak coś innego.





Blender ręczny okazał się dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Kupiłam do w Lidlu za około 80-90 zł, nie pamiętam dokładnie. Ma moc 600 W, która w zupełności mi wystarcza. Używam go na co dzień i nie mam z nim problemów. Bardzo łatwo i szybko można umyć wszystkie części, nie zajmują one dużo miejsca.  Ma wiele części, które zapewniają wiele funkcji. 




Bardzo ważna w blenderach jest też metalowa końcówka z ostrzem, która na pewno nie pęknie. Ostrza nie mają problemu z twardymi elementami, najgorsze dla nich są cukier i sól, te małe drobinki bardzo tępię ostrza i lepiej nie robić nim cukru pudru:)
W wysokim pojemniku można miksować szejki, a w mniejszym pojemniku z ostrzami szybko przygotujemy hummus, tahini czy masło orzechowe. Nie wiem jak sprawdza się ubijaczka, bo nigdy z niej nie korzystałam. 

Wiele marek ma podobne blendery, watro szukać ich online, bo w sklepach stacjonarnych mogą kosztować nawet dwa razy więcej. W lidlu co jakiś czas powtarza się oferta i można kupić blender w bardzo przystępnej cenie. Moja mama ma bardzo podobny blender marki Philips, było około 50 zł droższy, ale  poza drobnymi różnicami w wyglądzie, niczym się nie różni od tego, którego używam.




Mam nadzieję, że post przyda się osobom które zastanawiają się jaki blender wybrać. Często pod przepisami pytacie o blender jakiego używam, dlatego napisałam ten post. 

Zdecydowanie bardziej polecam blender ręczny, najlepiej z dodatkowym pojemnikiem do rozdrabniania. Można kupić go w dobrej cienie i według mnie jest to bardzo dobry blender. Mimo, że lubię mój kielich, to rzadziej po niego sięgam od kiedy mam wybór. 

A Wy jakich blenderów używacie?


Pozdrawiam!

sobota, 20 września 2014

Zielony szejk- banan, gruszka, winogrona i szpinak

Cześć!

Zielony szejk do dobry sposób na rozpoczęcie dnia, dawno nie wstawiałam przepisu na szejki. Dziś wyszedł mi bardzo dobry i dlatego podzielę się z Wami przepisem:)



- dojrzały banan,
- dojrzała gruszka,
- szklanka zielonych winogron,
- duża garść szpinaku,
- szklanka wody.

Pycha:) Jest w nim sporo witamin i antyoksydantów. Mam zamiar pić teraz więcej zielonych szejków, bo przez ostatnie tygodnie trochę to zaniedbałam. Jeśli nie piłyście wcześniej zielonych napojów zacznijcie od mniejszej ilości szpinaku, z czasem przyzwyczaicie się do smaku:)
Więcej na temat zielonych szejków możecie przeczytać TUTAJ.

Może podzielicie się swoimi ulubionymi przepisami szejki?


Miłego weekendu!


piątek, 19 września 2014

Bronzer So Bio

Cześć!

W lecie chętnie sięgałam po bronzer, do tej pory był to zawsze Waikiki z Lily Lolo, który mam już od trzech lat, ale chciałam spróbować czegoś innego. Zdecydowałam się także na naturalny produkt marki So bio, znalazłam go TUTAJ. Pisałam już o kilku kosmetykach tej marki, między innymi o kremach BB i CC- klikklik. Tym razem wybrałam coś do makijażu.





Opis produktu

Puder brązujący SO BIO w naturalny sposób doda blasku muśniętej słońcem skóry każdej cerze, o każdej porze roku. Gwarantuje efekt świeżej, świetlistej karnacji bez wychodzenia na słońce.
Marmurowa barwa to połączenie gorącego brązu i delikatnego złota aby stworzyć subtelną, lśniącą poświatę. Odpowiedni do wszystkich typów skóry. Tworzy efekt opalonej, a jednocześnie naturalnie wyglądającej skóry. Testowany dermatologicznie, nie jest komedogenny, czy nie powoduje powstawania zaskórników.
Jest wzbogacony pudrem z irysa bio.




Skład
Talc, Mica, Zea Mays STARCH/ZEA MAYS (CORN)STARCH*, HECTORITE, ISOAMYL LAURATE, SILICA, AQUA (WATER),POLYGLYCERYL-3 DIISOSTEARATE, IRIS GERMANICA ROOT*, SQUALANE,OCTYLDODECANOL, BENZYL ALCOHOL, DEHYDROACETIC ACID, SORBIC ACID.MAY CONTAIN: CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77491 (IRONOXIDES),CI 77492(IRONOXIDES), CI 77499 (IRONOXIDES).

* z rolnictwa ekologicznego
98% składników jest pochodzenia naturalnego
11% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego





Bronzer jest dobrym dopełnieniem naturalnego makijażu. Można stworzyć nim makijaż o różnej intensywności nakładając wedle uznania jedną lub więcej warstw. Kolor przypomina złotawy brąz, jest dość ciemny, ale na szczęście można go stopniować. Złote drobinki z pudrze delikatnie rozświetlają skórę. 
Opakowanie jest wygodne, może mogłoby być bardziej solidne. Szkoda też, że nie ma lusterka, ale i tak jest lepsze od Lili Lolo, w których zakrętki się połamały.




Bardzo dobrze się rozprowadza, nie zostawia plam ani smug na skórze. Nie trzeba mieć dużej wprawy, żeby go nałożyć. Bardzo go polubiłam i używam zamiennie z Waikiki. Myślę że  sprawdzi się też w zimie, chociaż wtedy wolę sięgać po inne róże.
Na zdjęciach widać jak można stopniować kolor, zwykle nie nakładam go wiele, ale można osiągnąć bardzo ciemny kolor jak na drugim zdjęciu. 


Efekt rozświetlenia można uzyskać nakładając więcej pudru ze złotymi drobinkami.  W moim nie ma ich za dużo co mnie cieszy, bo bardziej zależało mi na bronzerze. Dzięki przeźroczystemu opakowaniu przed zakupem można zobaczyć jak dużo jest w nim drobinek, co jest dużym plusem. 
Opakowanie mieści 7 g produktu i kosztuje około 70 zł. Wydaje się dużo, ale w przypadku produktów prasowanych, które wystarczają na 2-3 lata regularnego stosowania cena jest do przyjęcia. 





Jakie są Wasze ulubione bronzery, może coś polecicie?


Pozdrawiam!